http://www.bdta.pl/files/gimgs/th-21_bdta666.jpg

BDTA DCLXVI / 01.01.2014 / CDr [17]
Napisać, że album Nagrobków wypełniają punkowe riffy, nowofalowy chłód i grobowe, nomen omen, brzmienie, to nic nie napisać. Żeby obraz był pełen, dodać trzeba, że pokraczne to wszystko, wręcz prymitywne, a do tego bez sensu, skoro głupkowate teksty zapowiadane są przez równie bzdurne tytuły w stylu: "Na śmierć zapomniałem", "Jak mu dewastuje grób", czy "Nekropolo". Mogliby zrekompensować tę niską jakość ilością, ale gdzie tam, całość trwa jakieś 15 minut, z czego jedna trzecia to kościółkowe zawodzenie, zawierające podziękowania dla znajomych, wydawcy oraz muzyków, których sprzęt wykorzystano podczas sesji. A raczej sesyjki, skoro z nagraniem płyty uwinęli się w jeden dzień. Zresztą chwilę później bili już kolejny rekord - ich pierwszy teledysk powstał w zaledwie kilka godzin.

Gdzież to się tak spieszyli? Ano wymyślili sobie, żeby wydać pierwszą płytę roku. Co nie znaczy, że najlepszą - chodzi o pierwszą pod względem daty wydania. I pewnie się udało, skoro jej oficjalna premiera miała miejsce 1 stycznia (choć na Bandcampie pojawiła się w nocy z pierwszego na drugiego, a w sklepach na próżno jej szukać). Mało tego, pomarzyć piękna rzecz, toteż panowie wymarzyli sobie sprzedażowy sukces, no i poszło wszystkich 17 sztuk. A że więcej nie było, to można było zarzucić media tytułami: "Pierwsza płyta roku" albo "Cały nakład wyprzedany!". "Bzurda!" - krzykniecie. "Marna sztuczka! Oszustwo!" A chwilę później: "Kurde, czy ludzie już całkiem zgłupieli?! Kto się na to nabierze?! Jaki jest sens tego rodzaju wyścigu?!" I tu nas mają, bo coś mi podpowiada, że o to właśnie chodziło, żebyśmy sobie te pytania zadali. Zresztą niekoniecznie w stosunku do "Pańskich wersetów", bo te są, jak zgaduję, przede wszystkim muzycznym happeningiem.

Kryją się za nim Maciej Salamon i Adam Witkowski (związani z gdańską Akademią Sztuk Pięknych i zespołem Gówno) oraz, niejako gościnnie, po tym jak zasiedział się we własnym studiu, świetny (kontra)basista Olo Walicki. No i co? Dali nam wszystkim do myślenia. A przynajmniej niżej podpisanemu. Co więcej, jeśli weźmie się pod uwagę kontekst, to okaże się nie tylko, że w tym szaleństwie jest metoda, ale też brawura, której "Na śmierć zapomniałem" jest najlepszym przykładem. Naprawdę sprytnie! Mądrze! Błyskotliwie! - Łukasz Wawro / T-Mobile Music

CDR w sitodrukowanej kopercie, limitowany do 17 ręcznie numerowanych egzemplarzy. Każda sztuka płyty po spakowaniu została zakopana na jakiś czas w ziemi, polecamy dokładnie przetrzeć w związku z tym krążek przed umieszczeniem go w odtwarzaczu.